środa, 8 listopada 2017

Przypadkowy ulubieniec, czyli olej arachidowy

Czasami tak jest, że bardzo długo szukamy kosmetyku, który sprawdzi się dla nas idealnie. Metodą prób i błędów w końcu, po długim czasie, znajdujemy go, albo nie. Długo szukałam oleju, który na moich bardzo słabych, rzadkich i delikatnych włosach mógłby pokazać jakikolwiek pozytywny efekt. W końcu, zupełnie przypadkiem, kiedy wyczerpałam wszystkie oleje, zaczęłam nakładać olej arachidowy i to był strzał w dziesiątkę. 

Na początku nie widziałam wielu efektów, ale do końca nie wiem, czy był to rzeczywisty ich brak, czy też moje uparte myśli które mówiły mi, że przypadkowy olej, który wrzuciłam kiedyś do koszyka podczas zakupów w spożywczym nie może nic wielkiego zrobić. 



Efekty, jakie zauważyłam na moich średnioporowatych włosach

Na pierwszym miejscu stawiam to, że olej doskonale nawilżył moje włosy. Ostatnio, wymęczone dwukrotnym rozjaśnianiem, po czym zafarbowane na brąz, moje włosy stały się bardzo suche i łamliwe. Doskonale zabezpiecza włosy na długości przed uszkodzeniami mechanicznymi, ponieważ od kiedy stosuję go regularnie, a trwa to już drugi miesiąc, włosy nie rozdwajają się i nie łamią, co było ich wcześniejszym problemem. Włosy są delikatne i miękkie w dotyku, nie puszą się, ale nie są też obciążone, co dla moich rzadkich włosów graniczy z cudem po olejowaniu. 

Aktualnie czekam na paczkę z olejem Anwen dla włosów średnioporowatych i to jego w najbliższym czasie zamierzam testować, ale do oleju arachidowego na pewno często będę wracać.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz